Sukces na zewnątrz – walka w środku!
Wśród osób uzależnionych potrzebujących pomocy psychologicznej, znaczącą część stanowią tzw. osoby wysokofunkcjonujące (z ang. High-Functioning Addict/Alcoholic – HFA). To ci, którzy pomimo uzależnienia od alkoholu i/lub innych substancji psychoaktywnych pozornie wywiązują się z pełnionych przez siebie ról społecznych. Zazwyczaj dobre funkcjonowanie społeczne w przypadku osób wysokofunkcjonujących oznacza, że są aktywni zawodowo i osiągają sukcesy w pracy. Zwykle bardzo długo nie ponoszą konsekwencji czynnego używania alkoholu i/lub innych środków. Tkwią w bardzo silnych mechanizmach zaprzeczania problemowi. Wciąż głęboko społecznie zakorzeniony stereotyp odnośnie postrzegania alkoholika/narkomana tym bardziej utwierdza ich oraz ich bliskich w przekonaniu, że problem nie jest poważny lub, że w ogóle nie istnieje.
Często spotykamy się z narracją typu „Owszem, piję bo mam dużo stresu, to pomaga mi się zrelaksować”. Zazwyczaj nie ma tu drastycznych sygnałów ostrzegawczych, nałóg u tych osób rozwija się po cichu przez lata, zwiększając tym samym ich podatność na różne choroby i straty w życiu społecznym.


Osoba uzależniona, która nadal wywiązuje się z pełnionych przez siebie ról społecznych zwykle nie łączy w związki przyczynowo skutkowe swojego picia/używania ze spadkiem jakości relacji z bliskimi, z własnym złym stanem emocjonalnym, często depresją lub nerwicą. Nie ma świadomości jak destrukcyjny wpływ jej tryb życia ma na dzieci. Troskę o dzieci często sprowadza do dbania o ich potrzeby materialne. Nie dostrzega, że nałóg powoduje napięcia w rodzinie, a dzieci czują się emocjonalnie opuszczone, co z kolei prowadzi je do uczucia samotności, braku zrozumienia, niskiego poczucia wartości a długotrwale do depresji.
Gdy głębiej przeanalizować problem, osoby wysokofunkcjonujące spełniają wszystkie kryteria uzależnienia (link do artykułu o uzależnieniu), ale na pierwszy rzut oka nie jest to oczywiste. Ich życie koncentruje się wokół używania, choć z pozoru są aktywni i osiągają sukcesy. W rzeczywistości bardzo często wygląda to tak, że w tygodniu bardziej lub mniej udaje im się kontrolować ilość używanego alkoholu i/lub innych substancji tak, by wywiązywać się ze zobowiązań w pracy a podczas weekendów popadają w ciąg alkoholowy/narkotykowy. Nawet jeśli nie zarzuciły wszystkich aktywności, z których czerpią satysfakcję, na pewno na przestrzeni czasu w dużym stopniu z nich zrezygnowały lub łączą je z piciem/zażywaniem. Zazwyczaj osobom uzależnionym wysokofunkcjonującym towarzyszy przekonanie, że wszelkie spotkania towarzyskie, wyjazdy, często i spotkania w pracy, muszą odbywać się w towarzystwie alkoholu/używek. Inaczej aktywności te tracą dla nich sens. Dochodzi do zaniedbania relacji z bliskimi. Więzi z partnerem i rodziną ulegają degradacji. Relacje towarzyskie sprowadzają się do spotkań i aktywności przy alkoholu, są płytkie i brak im fundamentów.
Osoby wysokofunkcjonujące bardzo często tracą poczucie sensu życia. Nie widzą celu. Zapadają na depresję. Są rozedrgane emocjonalnie. Często wybuchają bez powodu. Rozpoznają u siebie problem, ale zupełnie nie łączą go z alkoholem/narkotykami. Są bardzo mocno przekonani, że alkohol i inne używki stanowią metodę na zrelaksowanie się i odcięcie od emocji. Na etapie, gdy trafiają do gabinetu psychoterapeuty (np. z powodu depresji albo problemów rodzinnych), w ogóle nie ma w nich gotowości do pełnej abstynencji. Ta gotowość bardzo często nie nadchodzi nigdy. Praca terapeutyczna z tymi pacjentami, szczególnie na początku procesu powinna opierać się na obserwacji siebie, swojego używania i tworzenia związków przyczynowo-skutkowych pomiędzy uzależnieniem a spadkiem jakości życia. To często jedyna szansa, żeby człowiek w oparciu o własne doświadczenie zaczął wyciągać wnioski. Rolą terapeuty jest tutaj podążanie za potrzebami i możliwościami pacjenta oraz konfrontowanie jego błędnych przekonań.
Opisany sposób pracy na wstępie eliminuje wielu pacjentów wysokofunkcjonujących z korzystania z terapii w placówkach publicznych. Poradnie te bowiem, bardzo często jako warunek uczestnictwa w terapii zakładają pełną abstynencję pacjenta. Ponieważ opisywany pacjent nie ma gotowości, nie widzi potrzeby i nie wyobraża sobie nawet podjęcia abstynencji to od pierwszego momentu stawia go w sytuacji, że albo będzie kłamał albo w ogóle nie podejmie współpracy z taką placówką. Obydwa scenariusze prowadzą do udzielenia nieskutecznej pomocy.
Druga sprawa, która poddaje w wątpliwość wartość korzystania przez tych, konkretnych pacjentów z pomocy publicznej jest taka, że osoby wysokofunkcjonujące gdy trafiają do placówek specjalistycznych, spotykają się tam z innymi pacjentami. Podczas pracy grupowej, która jest podstawową metodą terapii w poradniach, słuchają opowieści o destrukcji, potężnych życiowych konsekwencjach jakie ponieśli inni pacjenci (sprawy sądowe, utrata dzieci, rozbite rodziny, utrata pracy, prawa jazdy, domu, marskość wątroby, długi itp.). Konfrontacja z tymi historiami w wielu wypadkach działa wprost przeciw skutecznie. Osoba wysokofunkcjonująca w takiej sytuacji często utwierdza się w przekonaniu, że jej problem wcale nie jest duży, jej picie nie prowadzi do destrukcji i nie ma nad czym pracować. Wzmacnia tym samym i tak już bardzo silny mechanizm zaprzeczenia.

Redukcja szkód
Praca z pacjentami wysokofunkcjonującymi, ze względu na ich szczególne podejście do własnego uzależnienia może mieć charakter redukowania szkodliwych następstw w szeroko rozumiany sposób. Celem psychoterapii, jeśli pacjent nie chce, nie musi być trzeźwość i dalszy rozwój osobisty. Może to być zaledwie praca nad zmianą nawyków.
- Ograniczenie picia czy zażywania (zmniejszenie ilości i/lub częstotliwości sięgania po używki),
- Wyeliminowanie jakiegoś konkretnego środka (z relacji pacjentów często wynika, że na przykład chcą zrezygnować z zażywania kokainy bo czują jej destrukcyjny wpływ, ale nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez alkoholu czy marihuany)
- Przestawienie się na używanie alkoholu niskoprocentowego (zdarza się, że osoby uzależnione widzą u siebie zależność, że gdy piją alkohol wysokoprocentowy wzrasta u nich poziom agresji i szybko tracą nad sobą kontrolę, są wówczas skłonni do przemocy, natomiast gdy piją napoje o małej zawartości alkoholu taki efekt nie następuje następuje)
Wysoko funkcjonujące uzależnienie jest ciągłym życiem w iluzji, kłamstwie i zaprzeczaniu, a rozpoznanie go i nazwanie po imieniu dodatkowo utrudnia fakt, że stereotypowy obraz „alkoholika/narkomana z marginesu” ni jak się ma to osoby w garniturze lub na wysokim stanowisku, pijącej jedynie drogie alkohole, z górnej półki. Osoby uzależnione wysokofunkcjonujące często bardzo skutecznie ukrywają swój problem – piją/zażywają substancje w samotności lub dbają o to, by nie być widzianym pod wpływem w pracy lub wśród osób, które mogłyby dostrzec ich problem.
Pod maską sukcesu osoby uzależnione ukrywają swoje cierpienie, poczucie winy, samotność, trudności w relacjach, problemy ze snem i zdrowiem.
Fakt, że osoba uzależniona mimo nałogu utrzymuje pozory stabilnego życia zawodowego, finansowego i prywatnego pozwala jej i otoczeniu przez lata unikać konfrontacji z problemem.
„Fakty nie przestają istnieć tylko dlatego, że zaprzeczamy ich istnieniu. Tkwiąc w postawie zaprzeczenia, cierpimy. I oczywiście nie dostrzegamy tego, że sami sobie to cierpienie zadajemy”.
„Jeśli przed czymś uciekasz, to przy tym właśnie powinieneś się zatrzymać. Trzeba zmierzyć się z tym, co budzi nasz lęk. Trzeba wreszcie dostrzec to, czego staramy się nie widzieć”
Jon Frederickson „Kłamstwa, którymi żyjemy. Jak zmierzyć się z prawdą, zaakceptować siebie i zmienić swoje życie”
